niedziela, 24 maja 2015

Podsumowanie dzisiejszego jakże ekscytującego dnia!



Przyznam, że jeszcze pół roku temu, kompletnie nie wierzyłem w zwycięstwo! Zresztą nikt logicznie myślący i liczący siły na scenie politycznej i medialnej, nie dawał szans Andrzejowi Dudzie. Nawet ober Szczuj z Czerskiej sformułował szanse obecnego Prezydenta elekta dosyć obcesowo, Duda może wygrać, jak Komorowski po pijaku przejedzie na pasach zakonnice w ciąży! No i cóż się stało, nie przejechał, a mimo szału i furii medialnej Szczujni, kontrkandydat wygrał!
Dwa główne czynniki zwycięstwa, to przede wszystkim, zlekceważenie przeciwnika, oraz jakże widoczne niedostatki intelektualne Belwederczyka. Niedostatki, które przez ostatnie pięć lat były skrzętnie skrywane, przed opinią publiczną, a w czasie kampanii w naturalny sposób wyszły na jaw i niemile zaskoczyły potencjalnych wyborców. Jeśli do tej mieszanki dodamy zwykłą ludzką gnuśność Urzędującego, to otrzymamy pełny obraz tej Belwederskiej Persony oraz jego żałosnej i szalenie agresywnej Kampanii. Z drugiej strony mieliśmy inteligencję, dynamikę oraz naturalność, a wszystko to świetnie skorelowane z prawdziwym profesjonalizmem i spokojem.

Oczywiście post factum łatwo być mądrym. Jednak jeszcze wczoraj (w dniu wyborów)byłem pewien obaw co do wyniku, bo szał i furia medialna rozpętana przez Salon po I turze nie wróżyły nic dobrego. Dzięki Bogu, zwyciężył rozsądek Polaków i ich coraz mniejsza podatność na prostackie medialne młotkowanie. Najzwyczajniej w świecie nachalne i kłamliwe telewizje i gazety zastąpił niezależny i trudniejszy do zmanipulowania internet.

Kilka obrazków z wczorajszej/dzisiejszej nocy wyborczej. Jakże żałosne w swym przsłaniu, pierwsze po klęsce przemówienie Komorowskiego, który mimo przegranej nie porzucił retoryki agresji oraz frustracji i po raz kolejny nawoływał do powstrzymania fali nienawiści i agresji, której sam podczas tej kampanii był najwyższym ucieleśnieniem. Drugi obrazek, to sfrustrowanie Monika Olejnik, tokującej w studiu wyborczym TVN. W pewnym momencie wyrwało jej się, a cóż to za zwycięzca, skoro ani razu nie rozmawiał ze mną w Kropce nad i. Jednak największym kuriozum nocy wyborczej było zaproszenie(jako komentatorów)do studia wyborczego TVP, stada błaznów z Hołdysem i Maleńczukiem na czele.

Podsumowując, przełom i szansa na dobre zmiany połączone z wyciągniętą do zgody ręką z jednej strony, a z drugiej szał, furia i tornado medialnej i politycznej nienawiści.
Doskonale pamiętam ten obłęd jaki rozpętał się w mediach już pięć minut po zwycięstwie prezydenckim Lecha Kaczyńskiego. Niestety od dzisiaj furia przegranych frustratów skierowana będzie non stop na Andrzeja Dudę!   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz