poniedziałek, 18 maja 2015

Niedzielna debata

Powiem krótko, z jednej strony zacietrzewiony prostak i gbur z drugiej klasa, merytoryczność i patriotyzm. We wczorajszej debacie Bronisław K, udowodnił dwie rzeczy. Po pierwsze, że może przez 80 minut nie zasnąć, ba nawet wykrzesać z siebie pewne pokłady energii. Dwa, że jest chamem i burakiem czyli osobą nieodpowiednią na urząd o który się ubiega. Jako żywo przypominał mi Wałęsę z czasów jego przegranej debaty z Kwaśniewskim. Arogancja PBK, obecna podczas całej kampanii, ze zdwojoną siłą wybuchła wczoraj w studiu na Woronicza. Mało tego w pewnym momencie Belwederczyk jako żywo przeistoczył się w swego miłującego pokój kolegę, Stefan N. Końcowe wygrażanie pięściami i notoryczne korzystanie z kartki, to puenta jego wczorajszego występu.
Niewątpliwie stroną agresywnie atakującą i łamiącą wcześniejsze ustalenia(nagminne przerywanie wypowiedzi adwersarza)był Komorowski, na co Duda, nieco zaskoczony odpowiadał spokojnie, zbijając demagogię merytoryką.
W odbiorze telewizyjnych ekspertów panuje pewna konsternacja, bo tak naprawdę nie mogli wskazać pewnego zwycięzcy. Zapewne poczekają na dzisiejsze sondaże i dopiero po nich zaczną się wymądrzać.
W mojej ocenie, rzeczowość i opanowanie zwyciężyły nad rozedrganiem emocjonalnym i arogancją "WADZY".
Jedno jest jednak pewne, walka nadal trawa i jeszcze wszystko może się zdarzyć!  


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz